F
Inwestycje

Remont Marszałkowskiej: Na co poszło 4,2 mln zł?

Autor Tomasz Kwiatkowski, Reporter lokalny·30 września 2024·7 min read

4,2 miliona złotych to kwota, która działa na wyobraźnię, zwłaszcza gdy mowa o krótkim odcinku chodnika i kilku nowych drzewach. Prześwietliliśmy dokumenty finansowe dotyczące prac na wysokości Marszałkowskiej 126 i sprawdziliśmy, gdzie dokładnie trafiła każda złotówka z Twoich podatków.

Ile naprawdę kosztuje jedna ławka?

Przeanalizowaliśmy 14 różnych faktur wystawionych przez podwykonawców między czerwcem a sierpniem 2024 roku. Największa pozycja w tabeli to nie asfalt czy beton, ale elementy tzw. małej architektury. Za same ławki z ciężkiego odlewu żeliwnego miasto zapłaciło łącznie 286 350 zł. Sprawdziliśmy to u źródła – jedna sztuka kosztowała 12 450 zł brutto. To cena, która u wielu osób budzi sprzeciw, ale diabeł tkwi w szczegółach technicznych.

W tej kwocie mieścił się transport z fabryki pod Grójcem oraz montaż na specjalne kotwy chemiczne, co zajęło trzyosobowej ekipie 3 dni robocze. Producent musiał zagwarantować, że farba nie zejdzie przez 8 lat, a konstrukcja wytrzyma uderzenie rozpędzonego roweru. Dla porównania, zwykła ławka ogrodowa kosztuje ułamek tej sumy, jednak tutaj wymogi bezpieczeństwa i atesty na wandaloodporność wybiły cenę w górę. Po prostu konkretnie – płacimy za to, żeby ławka stała prosto przez dekadę, a nie dwa sezony.

Przyglądając się rachunkom, zauważyliśmy też koszty demontażu starych siedzisk. To dodatkowe 18 400 zł za całą operację wywozu i utylizacji złomu. Każda roboczogodzina została wyceniona na 95 zł, co przy 4 pracownikach pracujących przez tydzień daje konkretną sumę. Bez lania wody: to są kwoty, które urząd miasta uważa za rynkowe, choć my znaleźliśmy dwóch innych dostawców, którzy oferowali podobny standard o 12% taniej. Tyle w temacie mebli miejskich.

Jedna żeliwna ławka z montażem kosztowała 12 450 zł. Sprawdziliśmy to u źródła – cena zawiera 8-letnią gwarancję na lakier.
Ile naprawdę kosztuje jedna ławka?

Zieleń za pół miliona złotych

Kolejnym dużym wydatkiem były nasadzenia. Na Marszałkowskiej pojawiło się 14 nowych lip srebrzystych oraz 156 krzewów z gatunku irga. Łączny koszt zieleni wraz z przygotowaniem podłoża wyniósł 438 000 zł. Może się to wydawać przesadzone, dopóki nie spojrzy się na technologię. Każde drzewo zostało posadzone w tzw. systemie antykompresyjnym, który chroni korzenie przed naciskiem samochodów parkujących obok. Sama ziemia strukturalna kosztowała 67 000 zł za jedną dostawę.

Warto dodać, że wykonawca podpisał umowę na pielęgnację tych roślin przez najbliższe 3 lata. Oznacza to, że jeśli drzewo uschnie w lipcu 2025 roku, firma musi je wymienić na własny koszt. Ten 'bezpiecznik' w umowie kosztował miasto około 42 000 zł rocznie. To typowy przykład, gdzie płacimy więcej na starcie, żeby nie martwić się później. Sprawdziliśmy to u źródła i rzeczywiście, w poprzednich latach drzewa bez takiej opieki padały po pierwszej fali upałów.

Zieleń za pół miliona złotych

Granit, który przetrwa pokolenia

Najwięcej czasu i pieniędzy pochłonęła nawierzchnia. Zamiast taniej kostki betonowej, wybrano płyty granitowe o wymiarach 50 na 50 centymetrów. Łącznie ułożono 830 metrów kwadratowych nowego chodnika. Koszt materiału to 1,2 mln zł, ale drugie tyle kosztowała robocizna i przygotowanie warstw podbudowy. Prace opóźniły się o 11 dni roboczych, ponieważ pod ziemią odkryto stare rury ciepłownicze, których nie było na mapach z lat siedemdziesiątych.

Każda płyta musiała być docinana ręcznie przy krawężnikach, co zwiększyło koszt o 14% względem pierwotnych założeń. Robotnicy pracowali na dwie zmiany, od 6:00 do 22:00, co generowało dodatkowe koszty za nadgodziny w wysokości 23 400 zł. Czy to miało sens? Granit jest praktycznie niezniszczalny w porównaniu do betonu, który pęka po dwóch zimach. My jednak zauważyliśmy, że na odcinku 12 metrów fugi są już teraz lekko wypłukane przez deszcz, co zgłosiliśmy do poprawki.

Przy okazji remontu wymieniono też 9 latarni. Nowe oświetlenie LED pobiera o 31% mniej prądu niż stare lampy sodowe. Według wyliczeń urzędu, inwestycja w same lampy zwróci się po 3.2 roku. To jeden z nielicznych punktów tego remontu, który bezpośrednio oszczędza pieniądze w budżecie bieżącym. Bez zbędnego gadania: modernizacja była droga, ale technologicznie stoi na wysokim poziomie.

Prace opóźniły się o 11 dni przez rury z 1974 roku, których nie było w planach. Koszt nadgodzin wyniósł 23 400 zł.
Granit, który przetrwa pokolenia

Czy te wydatki miały sens w 2024 roku?

Podsumowując, 4,2 mln zł wydane na Marszałkowską to kwota ogromna, jeśli patrzymy tylko na efekt wizualny. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że poprzedni chodnik pamiętał czasy Gierka, zmiana była konieczna. Największym problemem nie są same kwoty, ale sposób ich wydatkowania. Miasto mogło zaoszczędzić około 340 000 zł, gdyby zrezygnowało z najdroższych wariantów wykończenia ławek i zamiast granitu z importu wybrało rodzimy surowiec ze Strzegomia.

Z naszych ustaleń wynika, że 83% mieszkańców okolicy jest zadowolonych z efektu, choć narzekają na brak dodatkowych miejsc parkingowych. Remont zlikwidował 7 miejsc postojowych na rzecz szerszego przejścia dla pieszych. To decyzja polityczna, a nie ekonomiczna. My pokazujemy fakty, a ocena należy do Was. Tyle w temacie remontu Marszałkowskiej. Po prostu konkretnie – tak wyglądają finanse Twojego miasta z bliska.